Skip to content
Menu
Ekowyborca
  • Strona główna
  • O nas
  • Analizy
  • Polska
  • Świat
  • Kontakt
  • Patronite
Ekowyborca

Klimat zawsze się zmieniał. Dlaczego to zdanie brzmi rozsądnie – i czego w nim brakuje?

Napisano dnia 15 lutego 202615 lutego 2026

Wywiad w programie Otwarta Konserwa, w którym Krzysztof Ziemiec rozmawia z geologiem prof. Leszekiem Marksem, obejrzało około 200 tysięcy osób. To nie jest nisza. To realny wpływ na debatę publiczną.
Nie będziemy pisać tekstu w stylu: „demaskuję” albo „obalam”. Tego w internecie jest już wystarczająco dużo. Taki ton działa tylko na tych, którzy i tak są już przekonani. Jeśli jednak chcemy dotrzeć do ludzi, którzy obejrzeli ten wywiad i uznali go za przekonujący, trzeba zrobić coś innego. Trzeba najpierw zrozumieć, dlaczego on brzmi logicznie.
Bo brzmi.
I to jest punkt wyjścia.

  1. „Klimat zawsze się zmieniał” – zdanie, które jest prawdziwe
    Jednym z głównych motywów wywiadu jest przypomnienie, że klimat Ziemi zmieniał się wielokrotnie w przeszłości. Były epoki lodowcowe. Były okresy znacznie cieplejsze niż obecnie. W historii planety poziom CO₂ bywał wielokrotnie wyższy niż dziś.
    To wszystko jest prawdą.
    I właśnie dlatego argument działa. Nie jest to teza wymyślona. To fakt geologiczny. Ziemia przechodziła przez okresy dramatycznych zmian klimatycznych długo przed pojawieniem się człowieka.
    Problem nie polega na tym, że to zdanie jest fałszywe. Problem polega na tym, że z prawdziwego zdania wyciąga się zbyt daleki wniosek.
    To trochę tak, jakby powiedzieć: „Ludzie umierali przed wynalezieniem papierosów, więc papierosy nie mają wpływu na raka płuc”. Fakt, że coś zdarzało się naturalnie, nie oznacza, że nie może być dziś wzmacniane przez dodatkowy czynnik.
    Kluczowe pytanie nie brzmi: czy klimat zmieniał się w przeszłości?
    Kluczowe pytanie brzmi: czy obecna zmiana mieści się w znanych naturalnych mechanizmach i tempie tych zmian?
    Tu zaczyna się właściwa rozmowa.
  2. Skala geologiczna robi wrażenie – i słusznie
    Prof. Marks jako geolog operuje skalą milionów lat. Mówi o epokach, zlodowaceniach, zmianach poziomu mórz. Dla przeciętnego odbiorcy to brzmi jak spojrzenie z bardzo szerokiej perspektywy. I w pewnym sensie tak jest.
    Klimatolodzy często skupiają się na ostatnich 150–200 latach – od początku pomiarów instrumentalnych. Geolog patrzy na miliony lat. To daje poczucie głębi i kompetencji.
    Psychologicznie działa to w prosty sposób:
    jeśli ktoś mówi o zmianach klimatu w skali setek tysięcy lat, a ktoś inny o 120 latach, ten pierwszy wydaje się mieć „szerszy obraz”.
    Ale tu znów pojawia się subtelność.
    Skala geologiczna jest bezcenna do zrozumienia mechanizmów klimatu. Dzięki niej wiemy o cyklach orbitalnych, sprzężeniach zwrotnych, roli oceanów i lodu. Ale to, że kiedyś zmiany trwały tysiące lub dziesiątki tysięcy lat, nie oznacza, że tempo nie ma znaczenia.
    Jeśli poziom morza podnosi się o kilka metrów w ciągu 10 tysięcy lat, ekosystemy i cywilizacje (jeżeli by istniały) mają czas się dostosować. Jeśli rośnie o kilkadziesiąt centymetrów w ciągu jednego stulecia, to zupełnie inna sytuacja.
    Różnica między „czy” a „jak szybko” jest fundamentalna.
  3. CO₂ jako „gaz życia”
    W wywiadzie pojawia się także argument, że CO₂ nie jest zanieczyszczeniem, lecz gazem niezbędnym do życia roślin. To również jest prawda. Bez CO₂ nie byłoby fotosyntezy, a bez fotosyntezy nie byłoby życia w znanej nam formie.
    To zdanie brzmi rozsądnie i neutralizuje emocjonalny ton części przekazu klimatycznego, gdzie CO₂ bywa przedstawiany jak trucizna.
    Ale znów – prawdziwość jednego elementu nie przesądza o całości.
    Woda jest niezbędna do życia. Ale woda w płucach prowadzi do utonięcia.
    Problemem nie jest sam fakt istnienia CO₂. Problemem jest jego gwałtowny wzrost i zaburzenie równowagi radiacyjnej planety.
    W paleoklimacie rzeczywiście obserwujemy, że przy wychodzeniu z epok lodowcowych temperatura często rosła wcześniej niż CO₂. To prawda. Jednak mechanizm był inny: zmiany orbitalne inicjowały ocieplenie, oceany oddawały CO₂ do atmosfery, a ten wzmacniał efekt – jako sprzężenie zwrotne.
    Dziś sytuacja jest odwrócona. To my wprowadzamy CO₂ do atmosfery poprzez spalanie paliw kopalnych, a wzrost jego stężenia działa jako pierwotny czynnik wymuszający ocieplenie.
    Te dwa mechanizmy nie są sprzeczne. One pokazują, że CO₂ może być zarówno wzmacniaczem, jak i inicjatorem zmiany.
  4. „Pomiary są niewiarygodne” – argument bardzo silny
    Jednym z najbardziej przekonujących fragmentów wywiadu jest podważanie wiarygodności pomiarów temperatury. Argumenty są proste:
    stacje meteorologiczne są w miastach (efekt miejskiej wyspy ciepła),
    dane historyczne były korygowane,
    w przeszłości pomiary były mniej dokładne.
    To brzmi jak demaskowanie manipulacji.
    Problem w tym, że korekty danych nie są dowodem fałszerstwa, lecz elementem metody naukowej. Stacje zmieniają lokalizację, otoczenie się urbanizuje, sprzęt się zmienia – korekty są konieczne, by zachować porównywalność.
    Co ważniejsze, trend ocieplenia nie opiera się na jednym typie pomiaru.
    Widzimy go w:
    temperaturze oceanów,
    topnieniu lodowców,
    zmniejszaniu zasięgu lodu morskiego,
    bilansie energetycznym planety,
    pomiarach satelitarnych.
    Nawet gdyby pojedyncze stacje były obciążone błędem, wielość niezależnych linii dowodowych pokazuje spójny obraz.
    Ale trzeba uczciwie przyznać: dla odbiorcy, który nie śledzi metodologii klimatologii, informacja „dane były korygowane” brzmi podejrzanie. To uruchamia nieufność.
    A nieufność jest dziś jednym z głównych filtrów interpretacji rzeczywistości.
  5. Dlaczego tak wielu ludzi chce w to wierzyć?
    To być może najważniejsza część całej analizy.
    – Zmęczenie alarmizmem
    Hasła w stylu „planeta płonie” budzą emocje, ale też zmęczenie. Jeśli ktoś słyszy od 20 lat, że za chwilę nastąpi katastrofa, a świat nadal istnieje, zaczyna traktować ostrzeżenia jak przesadę.
    W takiej atmosferze spokojny, rzeczowy głos mówiący „klimat zawsze się zmieniał” działa jak odtrutka.
    – Odpowiedzialność jest niekomfortowa
    Jeśli zmiany klimatu są naturalne, możemy spać spokojnie. Jeśli jednak są w dużej mierze skutkiem działalności człowieka, to oznacza konieczność zmiany stylu życia, technologii, gospodarki.
    To trudne.
    Naturalna zmienność klimatu jest psychologicznie wygodniejsza niż odpowiedzialność cywilizacyjna.
    – Polaryzacja polityczna
    Klimat stał się częścią sporu ideologicznego. Jeśli ktoś nie ufa Unii Europejskiej, nie ufa instytucjom międzynarodowym albo sprzeciwia się regulacjom, łatwo przenosi tę nieufność na naukę klimatyczną.
    Problem polega na tym, że fizyka atmosfery nie jest projektem politycznym. Ale w przestrzeni publicznej wszystko miesza się ze wszystkim.
    – Autorytet specjalisty
    Geolog to nie bloger. To profesor. To działa. Nawet jeśli jego specjalizacja nie dotyczy modelowania współczesnego klimatu, sam tytuł buduje wiarygodność.
    I znowu – to nie jest irracjonalne. To naturalny mechanizm poznawczy.
  6. Czego brakuje w tej narracji?
    Nie brakuje faktów. Brakuje proporcji.
    Brakuje informacji o tempie zmian.
    Brakuje rozróżnienia między czynnikiem inicjującym a sprzężeniem zwrotnym.
    Brakuje uwzględnienia pełnego zestawu danych obserwacyjnych.
    Narracja oparta na pojedynczych, prawdziwych elementach może prowadzić do błędnych wniosków, jeśli pominiemy kontekst.
    To jak oglądanie jednego fragmentu filmu i ocenianie całej fabuły.
  7. Jak rozmawiać dalej?
    Najgorsze, co można zrobić, to wyśmiać widzów tego wywiadu. To tylko pogłębia podział.
    Lepsza droga to:
    uznać prawdziwe elementy argumentacji,
    pokazać, gdzie zaczyna się nadinterpretacja,
    spokojnie wyjaśniać mechanizmy,
    unikać moralizowania.
    Bo spór o klimat nie jest wyłącznie sporem o dane. To spór o zaufanie, o odpowiedzialność, o kierunek rozwoju cywilizacji.
    Można nie ufać politykom.
    Można nie ufać mediom.
    Ale równania opisujące pochłanianie promieniowania podczerwonego przez CO₂ nie są ideologią.
  8. Na koniec
    Zdanie „klimat zawsze się zmieniał” jest prawdziwe. I właśnie dlatego tak łatwo z niego uczynić tarczę przeciwko współczesnym ostrzeżeniom.
    Ale historia Ziemi uczy nas także czegoś innego: system klimatyczny bywa wrażliwy na zaburzenia. A szybkie zmiany niosą konsekwencje.
    Chodzi o to, by oddzielić fakty od wniosków.
    I by w rozmowie o klimacie było więcej precyzji niż emocji.
    Bo jeśli chcemy, by debata publiczna była poważna, musimy wyjść poza hasła – zarówno te alarmistyczne, jak i te uspokajające.
    A to wymaga cierpliwości.

    Zdjęcie: Ed Hawkins

    Opracowanie: Jacek Werder

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

©2026 Ekowyborca | Powered by SuperbThemes & WordPress