Prawo i Sprawiedliwość w ramach pre kampanii wyborczej znów wraca z pomysłem, że rozwiązaniem naszych problemów energetycznych jest „energia z polskiej biomasy”.
Brzmi dobrze. Problem w tym, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.
Biomasa może być wartościowym elementem miksu energetycznego – szczególnie w biogazowniach rolniczych, lokalnych ciepłowniach czy przy wykorzystaniu odpadów z przemysłu drzewnego.
Ale jej skala jest ograniczona.
Polska już dziś zużywa ogromne ilości biomasy energetycznej. Rynek pelletu jest napięty, a w niektórych sezonach musimy go importować. Ten sam surowiec potrzebują także przemysł meblarski, papierniczy i budownictwo.
Gdybyśmy próbowali zastąpić węgiel na dużą skalę spalaniem biomasy, potrzebne byłyby ilości drewna, które przekraczałyby możliwości naszych lasów.
Dlatego w większości analiz energetycznych biomasa pełni rolę uzupełnienia miksu, a nie jego fundamentu.
Energetyka potrzebuje rozwiązań, które można rozwijać w dużej skali.
Biomasa jest jednym z elementów układanki – ale na pewno nie jej głównym filarem.
Przy okazji warto wspomnieć, że podobne pomysły ma również Polskie Stronnictwo Ludowe.
Opracowanie: Jacek Werder