📖 Wizja w Projekt27
Autorzy programu wychodzą z prostego założenia: Polska potrzebuje źródeł energii, które działają stale, niezależnie od pogody, i dają poczucie bezpieczeństwa całemu systemowi.
Dlatego chcą oprzeć energetykę głównie na atomie, węglu i biomasie, a OZE zostawić raczej jako uzupełnienie niż fundament.
🔷 Co zakłada program?
Konfederacja chce zbudować tzw. „Żelazną Podstawę” polskiego systemu – min. 20 GW mocy sterowalnych w 2040 r., podzielonych w proporcji 1/3 atom, 1/3 węgiel, 1/3 biomasa.
W zakresie atomu: dwie duże elektrownie jądrowe (~7 GW łącznie) + SMR-y dla przemysłu i ciepłownictwa.
W zakresie węgla: nie wygaszanie, ale nowe inwestycje – nowe kopalnie w zagłębiu lubelskim i nowe odkrywki węgla brunatnego.
🔍 Ocena
Tu trzeba oddzielić dwie rzeczy. Po pierwsze, sama diagnoza, że Polska potrzebuje mocy stabilnych i sterowalnych, jest trafna. Duży atom może teoretycznie stanowić sensowną częścią polskiego miksu, bo daje przewidywalną produkcję energii i wzmacnia bezpieczeństwo dostaw. Problem zaczyna się wtedy, gdy obok atomu jako równorzędny filar na kolejne dekady stawia się nowy węgiel. To oznacza wysokie ryzyko kosztów, inwestycji i regulacji, a do tego usztywnia cały system. Energetyka nie działa najlepiej wtedy, gdy ktoś z góry rozpisze „po równo” udziały technologii. Działa najlepiej wtedy, gdy łączy się różne źródła w sposób najtańszy i najbezpieczniejszy: m.in. OZE, źródła elastyczne, sieci i magazyny. Dlatego ten program dobrze opisuje potrzebę stabilności, ale proponuje odpowiedź zbyt sztywną, zbyt scentralizowaną i bardzo kapitałochłonną. Ponadto, rozpisywanie udziałów technologii jest ze swej natury głęboko antyderegulacyjny więc nie godzi się z punktem 5 całego dokumentu.
💡 Rekomendacja
Atom sprawia wrażenie ważnego, strategicznego elementu miksu i inwestycji na dekady, jeśli zostanie zrealizowany. Nawet jeśli będzie rozwijany, równolegle oczekiwana jest modernizacja sieci czy zwiększanie elastyczności systemu.
❌ Węgiel jako filar strategiczny – to nie działa. Krajowe wydobycie spada (w 2024 r. – 8,9% rok do roku), import jest tańszy niż własne wydobycie, a nowe inwestycje węglowe nie znajdą finansowania w europejskim sektorze bankowym (ESG). Co więcej – węgiel jako „filar suwerenności energetycznej” jest wewnętrznie sprzeczny z postulatem tanich rachunków. Nowe bloki to miliardowe koszty, a ceny ETS czynią je niekonkurencyjnymi.
Z polskiej perspektywy lepszy kierunek to miks oparty na rosnącej roli OZE, źródłach bilansujących i nowoczesnych sieciach, a nie sztywny podział „po 33%”.
W programie widać napięcie między deklarowaną deregulacją rynku energii a bardzo silnym, nieneutralnym technologicznie wskazaniem preferowanego miksu i zasad pracy systemu.
Grafika: AI
Opracowanie: Beata Borowiec, Jacek Werder